Poradnik

Czyli trochę zdjęć i porad na temat wybranych gatunków zwierząt z mojej hodowli.

Wszystkie zamieszczone tutaj porady i informacje są niejako zbiorem moich obserwacji i doświadczeń.

 

    Modliszki                               

1. Zanim kupisz, jesteś pewien czy aby na pewno modliszka ?

2. Ogólne warunki hodowli

3. Pojemniki hodowlane, klatki, siatki i terraria czyli co wybrać na początek

4. Karmienie

5. Kupiłeś ? No to cierp i czytaj dalej

 

Kilka uwag na temat niżej wymienionych gatunków :

 

Idolomantis diabolica Sphodromantis                                     Hestiasula brunneriana
Hymenopus coronatus Parasphendale affinis Ephestiasula pictipes
Deroplatys lobata Clinia humeralis Omomantis zebrata
Deroplatys truncata Schizocephala bicornis Oxyothespis dumonti
Deroplatys dessicata Odontomantis planiceps Orthodera novaezealandiae
Paramantis Hestiasula major Oxyopsis gracilis
Ceratomantis Empusa fasciata & pennata Plistospilota guineensis
Pseudocreobroter wahlbergii Eremiaphila zetterstedti Pnigomantis medioconstricta
Heterochaeta Hierodula Pseudoharpax virescense
Pseudempusa pinnapavonis Gongylus gonglydes Acanthops falcata & erosula
Sibylla pretiosa Blepharopsis mendica Otomantis                          
Rhombodera basalis Theopropus elegans Oxypilus distinctus
Phyllocrania paradoxa Ambivia & Popa spurca Pseudogalepsus nigiricoxa
Solygia sulficatronis Ceratocrania macra Caliris elegans
Choeradodis rhombicolis Metallyticus splendidus & violaceus Haania
Phyllothelys werneri Theopompa Majangela moultoni
Pachymantis bicingulata Parablepharis kuhilii Gonypeta
Toxodera & Paratoxodera Psychomantis malayensis Acontista multicolor
Harpagomantis tricolor Euchomonella Maragaromantis (Photina)
Polyspilota aeruginosa Acromantis formosana Decimiana boliviana
Miomantis binotata Tropidomantis, Sinomantis, Kongobatha Phyllovates chlorophaea
Creobroter elongata Tenodera Tarachodes afzelii

 

Kolejna lista gatunków modliszek 

Modliszki - gatunki nieoznaczone

Pozostałe poradniki :

Pluskwiaki

Pajęczaki 

 

1. Aby na pewno modliszka ?


To pytanie powinno postawić przed sobą co najmniej 80 % decydujących się na zakup owadów, pozostałe 20 % to maniacy i ludzie, którzy nie do końca mają po kolei w głowie hodując "robaczki"

Problemów w hodowli modliszek jest całe multum. Modliszka padła "od tak", modliszka "wymiotuje", modliszka "utknęła w wylince", modliszka to i tamto... Niestety to wszystko to prawda a przez to możemy się bardzo zrazić jeżeli wydamy naszą "świętą dyszkę" a owad bezczelnie sobie kipnie w kalendarz.

Po prostu pamiętamy - owady to nie to samo co pająki, gady czy ssaki.

2. Ogólne warunki hodowli

Przeglądając nie jedną stronę internetową poświęconą modliszkom, można dojść do wniosku, że jeżeli ktoś ma na tyle nie po kolei w głowie, że zdecydował się na posiadanie więcej niż 2-3 całkowicie odmiennych gatunków modliszek to jest to równoznaczne z ogromnym trudem i poświęceniem włożonym w zapewnienie owadom odpowiednich warunków. Wielu "specjalistów" pisze rzeczy pokroju " trzymamy modliszki w temperaturze 24-27 C"... ta, pewnie. Chyba Ty ;)
Kupujemy drugi gatunek o którym dowiadujemy się z tych specjalistycznych mniej stron, że wypadałoby naszego nowego podopiecznego trzymać w temperaturze 28-30 C.... I teraz pada pytanie : co zrobić jeżeli nasza piękniejsza bądź ta pozbawiona wdzięku połówka sobie nie życzy aby pudełeczka z modliszkami były rozstawione po całym mieszkaniu ?
Akurat na to mogę dać radę.... jest coś takiego jak uniwersalne warunki dla hodowli praktycznie 90 % modliszek dostępnych na rynku.
Dla mnie było dziwnym, że Pan bądź Pani "specjalista" piszą w swoich wypocinach o tym że owad musi siedzieć w jakiejś śmiesznie wyznaczonej temperaturze... Ciągle się zastanawiałem : a gdzie na świecie, na obszarze na którym żyją modliszki, panują warunki pokroju dzień / noc 24-27 C ... Różnica temperatury w cyklu dobowym raptem 3 C ? Trochę mało...
Wracając do tych uniwersalnych warunków, jest to taki typ warunków który powinni zastosować co bardziej leniwi hodowcy :
Temperatura w pokoju w którym trzymamy modliszki ma prawo, a nawet powinna, spaść do 17-18 C ale w cyklu dobowym musi być odnotowany wzrost o minimum 5-6 C ( stymulacja zachowań celem łatwiejszego dopuszczenia i rozmnożenia owadów ). U mnie wygląda to tak, że temperatura ciągle sobie skacze, tak też - nad ranem w pokoju gdzie przebywają zwierzaki temperatura oscyluje w granicach 24 - 26 C, później obniżam temperaturę wietrząc pokój - niejednokrotnie temperatura spada do 15 C a potem stopniowo sobie wzrasta gdzie pod wieczór jest bliska 27-28 C.

Jeżeli chodzi o wilgotność i poziom wilgotności...
Uwzględniamy przede wszystkim skąd dany gatunek pochodzi. W przypadku afrykańskich modliszek - nie pryskamy, nie psikamy i ogólnie nie cudujemy z wmuszaniem wody w nasze modliszki. Owady pochodzące z Azji oraz Ameryki PŁD mają ten minus że jednak od czasu do czasu trzeba im psiknąć odrobiną wody.

Modliszki nie wymagają bezpośredniego dostępu do promieni słonecznych ale cykl dnia i nocy działa na nie stymulująco. W przypadku niektórych gatunków nie dojdzie do kopulacji a nawet zainteresowania ze strony samca jeżeli owady będą przebywały w pomieszczeniu ze stałym dostępem albo całkowitym brakiem światła. Pamiętamy o tym.

Kilka słów na temat hodowli grupowej modliszek

 

3. Pojemniki hodowlane... co na początek

Dość często spotykam się z pytaniami pokroju - w czym trzymać modliszkę, czy odpowiedniejsze będzie terrarium czy moczobox czy nie aby przypadkiem słoik po ogórkach...
Na dobrą sprawę każda opcja jest dobra :)
Wszystko zależy od tego na jaki gatunek się decydujemy... Na przykład modliszki, które jako imago osiągają rozmiary 2-4 cm... myślę, że nawet słoik po ogórkach się nada.

W każdym bądź razie, ja osobiście korzystam jak i polecam wszystkim zacząć od trzymania modliszek w plastikowych kubkach o pojemności 0,5 l . Przykrywkę takiego pojemnika stanowi gaza, która jest przytrzymywana przez gumkę recepturkę. Metoda może i przestarzała ale jak dla mnie bardzo funkcjonalna. Jeżeli chodzi o wystrój - osobiście nie widzę sensu stosowania w przypadku większości gatunków żadnego substratu kokosowego na dnie pojemnika. Za dużo roboty z utrzymaniem czystości. Staram się trzymać owady jak najbardziej sterylnie, a jedyny wystrój jaki modliszki mają w swoich pojemnikach to sztuczne rośliny bądź wysuszone gałęzie. Możecie mi wierzyć - działa.

Jeśli już ktoś się uparł, że ta biedna modliszka L1-2 ma być atrakcją dla całego domu, sąsiadów i Bóg wie kogo jeszcze - trzymanie tak małych owadów w przestronnych terrariach mija się z celem dlatego, że owad nic nie upoluje.
Do dużych, pokazowych terrari przekładamy podrośnięte osobniki, powiedzmy linkę bądź dwie przed formą imago albo oczywiście samą formę imago.

Generalnie pamiętamy o tym aby w naszych pojemnikach hodowlanych nie panował syf - to jest najważniejsza rzecz. Następnie, dokładamy starań aby modliszka miała szansę na chociażby odrobinę świeżego powietrza. Pojemnik im wyższy tym lepszy. Jeżeli widzimy, że owad ma trudności ze wspinaczką po ściankach - możemy przeszorować ścianki papierem ściernym albo po prostu umieścić w pojemniczku więcej "dekoracji" byle tylko z głową i nie przesadzać.

Co mogę polecić to stosowanie siatek. Siatki firmy Exo-terra sprawdzają się doskonale ale, no właśnie - cena.
Alternatywą są siatki, które sam stosuję od blisko 3 lat i jestem z nich bardzo zadowolony

Więcej informacji TUTAJ

 

4. Karmienie

Moim zdaniem klucz do całego sukcesu związanego z hodowlą jak i rozmnożeniem owadów. Pierwsza najważniejsza rzecz o której należy pamiętać, czyli kwestia skąd dany gatunek pochodzi i na jakim obszarze występuje. Pełno jest opisów w których przede wszystkim pojawiają się "muchy" będące uber pokarmem, którym można by karmić każdy gatunek modliszki, a jest to zwyczajnie w świecie nie prawdą. Podczas swoich "wycieczek" ani razu nie widziałem aby modliszki pochodzenia azjatyckiego czy też afrykańskiego nie robiły nic poza łapaniem much. Muchy, takie jakie otrzymujemy z pinek, tam nie egzystują :) a jeżeli już się trafi jakaś zabłąkana muszka... to jest to bardzo sporadycznie, dlatego uważam, że stosowanie much jest głupotą.

W przypadku wszystkich modliszek zamieszkujących Malezję, Tajlandię, Indonezję czy południowe Chiny - na pewno możemy stosować w ramach karmówki zarówno świerszcze ( doradzam bananowe ale nigdy nie podawać dorosłych - 1.-1.5 cm ) oraz karaczany bananowe, harlequiny albo od biedy - tureckie. Większość gatunków pochodzenia azjatyckiego faktycznie można znaleźć w miejscu gdzie jest mnóstwo kwiatów ( to samo się tyczy Idolomantis diabolica ), a co jest równoznaczne z dużą ilością motyli oraz pszczół. Jednak jako, że w Polsce sezon na odławianie motylków, pszczółek jest dość krótki, polecam zastosowanie powyżej wymienionych karaczanów i świerszczy.

Swego czasu widziałem kilka postów w których to uczeni ludzie pisali, że niemożliwością jest karmienie modliszek z rodziny hymenopoidae świerszczem dlatego że te od razu się "czopują" i zdychają... Następna wierutna bzdura. Z powodzeniem karmiłem i karmię zarówno Parymenopusy jak i Hymenopusy młodymi świerszczami i nie widzę w tym najmniejszego problemu. 

Dodawanie, posypywanie pyłkiem owadów karmowych : następny mit z ideą którego miałoby to sprawić że owad urośnie wielki jak krowa, zacznie pluć tysiącem kokonów i ogólnie ma lepsze samopoczucie... Zamiast marnować czas i bawić się w takie posypki... dajcie swoim karaczanom kawałek banana albo ananasa.

Jeżeli chodzi o karmienie młodych modliszek - tutaj chyba nikt nie ma dużego pola do popisu i większość osób stosuje muszki drosophila melanogaster bądź hydei. Alternatywą, głównie dla micro gatunków, są skoczogonki albo wylęg thermobii. Nie ma co się rozwodzić nad tą kwestią, innej karmówki chyba nikt nie wymyślił a póki co, muszki i pozostałe sprawdzają się idealnie dla owadów w stadiach L1-3/4 
Klikając tutaj, możecie przeczytać jak założyć własną hodowlę tych paskudnych muszek.

 

Osobną grupę, którą wypadałoby wyszczególnić jeżeli chodzi o kwestię karmienia, stanowią modliszki typu "bark-runner" tj. modliszki spędzające całe życie przyklejone na gałęziach drzew.
Dla tego typu modliszek z całą pewnością najlepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z Thermobii. Alternatywą są karaczany tureckie. 

Modliszki pochodzące z Afryki : są praktycznie wszystkożerne... Można je karmić każdym rodzajem owadów karmowych. To jest chyba grupa modliszek, która poza Idolomantisem, nie sprawia żadnych trudności w kwestii karmienia. 

Pamiętamy o tym, że nasza karmówka przyniesiona ze sklepu niekoniecznie była do tej pory odżywiona w sposób o jakim marzymy, wobec czego przed podaniem takowej karmówki naszym podopiecznym staramy się najpierw nakarmić to co będziemy serwować modliszce. Polecam takie owoce jak mango, banany, ananasy

Ciąg dalszy, czyli co wybrać, co najlepsze dla modliszki i ogólne podsumowanie owadów karmowych, których używam osobiście.

 

5. Kupiłeś ?

Na prawdę nie masz nic ciekawszego do roboty ? ;)
Czytaj dalej

Pierwsza rzecz - ogólnie przyjęta jest zasada, że sprzedaje się owady w stadiach L1-2-3, czasem komuś owad się znudzi i sprzeda dorosłe osobniki.
Co to do cholery jest to L1-2 i tak dalej ? Są to stadia owadów. Stadia, które odpowiadają L1 jest równoznacznym z modliszką, która jeszcze nie liniała, opuściła kokon i dopiero zaczyna "korzystać" z życia. Ogólnie - w przypadku 80 % gatunków - najcięższy etap. Potem, mamy analogicznie L2. Czyli modliszkę, która urosła. Tak jak w Pokemonach. Modliszka zdobyła level i awansowała. Urosła i ogólnie jest mega zabójcza....
Nie, nie jest ale jest już ciut bardziej wytrzymała i ogólnie to już widać że jest to modliszka a nie jakiś paproch.

Ja sprzedaję z reguły osobniki w stadiach L1-2-3, bo zwyczajnie w świecie na tym etapie mam tych modliszek najwięcej.

Ile zajmuje czasu takiej modliszce aby zdobyła level ? Z reguły nabijają punkty doświadczenia dość szybko. Powiedzmy, 10 - 20 muszek i mamy "level up" , czyli linkę. Trwa to około 10-18 dni w zależności od gatunku. Pamiętamy o zasadzie : im mniejszy owad, tym szybciej dorasta.

Jak już zdecydowałeś się na zakup, nieszczęśniku, to wypadałoby przygotować zawczasu dla swojego pupila pudełeczko, karmę oraz odrobinę czasu :)

 

Kilka słów na koniec...

Z modliszkami jest na prawdę jak z tą bajką o Pokemonach. Zbierasz różne gatunki, patrzysz jak owady rosną, zmieniają kształty, stają się coraz silniejsze.
Na pewno zaletą jest to, że całą tą hodowlę można nazwać "zabawą"
Może niekoniecznie będziecie mogli urządzać walki modliszek na stadionach ale wierzcie mi na słowo - to hobby wciąga.
Przy odrobinie wolnego czasu, wydaje mi się, że jest to chyba jedno z  ciekawszych zwierząt dostępne w hodowli domowej.
Utrzymanie kosztuje tyle co nic. Poświęcenie związane z czasem jaki trzeba przeznaczyć na opiekę sprowadza się do miana "żartu" , no bo ile może zająć wrzucenie muchy do pudełka z modliszką ?
Niemniej jednak taka "zabawa" uczy odpowiedzialności.
Modliszki nie są w stanie wyrządzić nam krzywdy, nie produkują żadnych niemiłych zapachów, wdzięcznie się prezentują i co trzeba przyznać - nie żyją wiecznie a więc nie musimy myśleć o ich hodowli w perspektywie kilku czy kilkunastu lat. Według mnie - rozwiązanie o wiele ciekawsze aniżeli hodowla patyczaków, liśćców czy straszyków - dlatego, że modliszka poluje co samo w sobie jest ciekawe ! W prównaniu z psami, kotkami i tym podobnymi - na modliszkę nie możesz mieć uczulenia :) Zaś prównując modliszki do węży, ptaszników, nie których jaszczurek... są całkowicie dla Nas bezpieczne. Żadnych ugryzień, obaw że dziecko umrze i tak dalej.

Skończyłem :)
Enjoy

 

 

Idolomantis diabolica

    

Obszar występowania : Afryka centralna - głównie Tanzania, w Kenii tylko i wyłącznie Kamemaga

W dużym skrócie, nie jest to gatunek, który zaliczyłbym do grona moich ulubionych.

Generalnie, modliszki z tego gatunku nie należą do prostych " w obsłudze" jezeli chodzi o zapewnienie im prawidłowych warunków ku rozmnożeniu i dalszej hodowli. Samo hodowanie dla hodowania nie jest nadzwyczaj wymagające, jednak też może nastręczyć początkowemu hodowcy nie lada problemów.

Moim zdaniem największy problem to karmienie tych małych potworów.
Na wielu stronach napisano wyraźnie, że nie należy podawać tym owadom nic poza pokarmem latającym... Bzdura :)

Bez problemowo można karmić Idolomantisy karaczanami tureckimi oraz bananowymi...  Niemniej jednak z uwagi na ich budową faktycznie - pokarm w postaci motyli, ciem i much sprawdza sie zdecydowanie najlepiej.

  

Ważna rzecz o warto pamiętać. Ten gatunek jest przystosowany do przebywania w warunkach gdzie temperatura i nasłonecznienie osiągają wysoki poziom. Ku prawidłowemu rozwoju tych owadów polecam stosować punktowe ogrzewanie z oświetleniem - do 35 C.

 

Polecam hodowlę grupową - kanibalizm jest zdecydowanie niski ( w porównaniu chociażby z modliszkami z gatunku Rhombodera czy Sphodromantis ).

Poniżej, porównanie wielkości zarówno małych jak i dużych "diabłów"

Idolomantis diabolica & Bleharopsis mendica 

 

Na koniec, krótki filmik pokazowy  - wystarczy kliknąć

 

 

Hymenopus coronatus & Parymenopus davisonii

   

Na temat tego gatunku krąży już tyle teorii, przesądów, masa bzdurnych informacji zamieszczonych przez osoby nie mające bladego pojęcia o czym piszą, że aż uśmiech sam pojawia się na twarzy...

Przede wszystkim, warto zaznaczyć, że w przypadku Orchideii należy mieć na uwadze to że jest to gatunek występujący na wysokości około 700-900 metrów nad poziomem morza.

Hymenopusy nie żyją na nizinach... Ta informacja powinna dać co poniektórym wiele do myślenia.

Karmienie - tutaj tak jak w przypadku Idolomantis ... bla bla bla " muchy "

Ciekaw jestem kto z wszechwiedzących był w Malezji, Tajlandii, Indonezji czy gdziekolwiek indziej gdzie te owady występują i widział Hymenopusy w naturalnym środowisku, polujące na muchy... Jest jedna zasada - Hymenopusa można zlokalizować zawsze w pobliżu specyfinczych kwiatów do których przylatują motyle, ćmy ale na których również żywią się karaczany oraz małe świerszcze.

  

Karmimy świerszczem - byle nie dorosłym, karaczanem ozdobnym ( zielone, harlequin itd ) ORAZ od czasu do czasu możemy od biedy uzupełnić dietę w muchy z pinek. Pszczoły i motyle - mile widziane

Owad bardzo prosty w hodowli, łatwy w utrzymaniu i osobiście polecam na drugą - trzecią modliszkę :)

 

 

 

Deroplatys lobata, dessicata, trigodenera oraz truncata

   

Doszedłem do wniosku, że jeżeli chodzi o modliszki z rodziny deroplatys to można właściwie ująć rady - porady w jednym wątku.

Najważniejsza rzecz o której należy pamiętać to stopień agresywności. Zarówno lobaty, dessicaty jak i truncaty są mocno kanibalistycznymi gatunkami i hodowla grupowa po L3 zaczyna się nie kalkulować.
Druga sprawa - owady zamieszkują górzyste obszary co jest równoznaczne z tym, że są przyzwyczajone zarówno do niskich jak i wysokich temperatur, pamiętajmy o tym.

Widziałem na kilku stronach bardzo inteligentne mniej porady w których doradza się karmienie Deropaltysów muchami... Nie wiem skąd taki pomysł ale pomysłodawcom sugeruję wybranie się na obszar występowania tych owadów i doszukania się na wysokości 3-5 metrów, w morzu liści, tych "niezbędnych" much... Deroplatysy karmimy karaczanem i świerszczem. Tyle w temacie

    

Dopuszczanie modliszek : jest na to pewien sposób. Samicę smarujemy miodem i kładziemy na niej kawałek boczku a potem czekamy aż spragniony miłości i dobrej wyżerki samiec zabierze się za swoją przyszłą wybrankę.
Tak na poważnie ... Samice lobat i dessicat należą do dość agresywnych modliszek i z powodzeniem odstraszają partnerów. Jedyną radę jaką mogę tutaj dać to taka żebyśmy próbowali dopuszczać samicę, która nie będzie miała mniej niż trzy do czterech tygodni po ostatniej wylince. Samiec natomiast powinien być na prawdę porządnie odkarmiony. Owady spokojnie można zostawić razem, pod warunkiem, że dopuszczamy modliszki w przestronnych pojemnikach.

     

 

 

Paramantis

 

Gatunek przywieziony i wprowadzony do hodowli dzięki mnie i koledze, który wespół ze mną użerał się w Afryce...

Ogólnie, muszę przyznać że w momencie kiedy zobaczyłem nimfy biegające po inkubatorze... liczyłem na coś ciekawszego.

Owady dorastają do 4-5 cm jako forma imago. Odznaczają się wredną agresywnością wobec wszystkiego co się tylko rusza także spokojnie możemy karmić czymkolwiek.

Radę jaką mogę dać... Z pewnością za nowość możemy przyjąć, że ten gatunek pomimo przynależności do rodziny mantidae zachowuje się jak typowy bark runner mantis ( tj. coś jak Theopompa albo Humbertiella ), a co za tym idzie : w pudełeczku hodowlanym wypadałoby zamieścić jakieś gałązki.

Dobry gatunek dla początkujących - nie sprawia żadnych problemów.



Pseudoreobroter wahlbergii

   

Prawdziwa zmora jeżeli chodzi o rozmnożenie...

Owady od L1 nie są żadnym wyzwaniem w większości przypadków. Jeżeli ktoś prawidłowo inkubował kokon to wyklute z niego maluchy prawie w ogóle nie mają tendencji do natychmiastowego i zagadkowego umierania...

Jest kilka teorii na temat chowu tego gatunku. Ja osobiście trzymam się zasady, że hodujemy owady możliwie w najbardziej zbliżonych warunkach do tych w jakich przebywają w naturze.

Warto wiedzieć też kiedy przypada okres rozrodczy tych owadów i jakie warunki pogodowe temu towarzyszą... Dla ułatwienia : Czerwiec oraz Lipiec. Owady pochodzą z Afryki centralnej.

Problemem jest oczywiście też kwestia dopuszczania samicy... Samce są tak samo leniwe jak mieszkańcy Kenii czy Tanzanii... Nawet jezeli ułatwimy samcowi sprawę i posadzimy go na wybrance... najczęściej nadal nie będzie miał ochoty na dalszą zabawę i nasze rozmnażanie kończy się fiaskiem.

 

Druga sprawa, owady w trzecim pokoleniu pochodzącym z hodowli wsobnej tracą zdolność do prawidłowego rozmnażania - samice składają masę niezapłodnionych kokonów.

Gatunek śliczny, nie sprawiający problemów w hodowli ale rozmnażanie... Cóż :) nie można miec wszystkiego

 

Klikając w obrazek mogą Państwo obejrzeć film

 

 

Heterochaeta orientalis & strachanii

 

Mało ruchliwy ale osiągające znaczne rozmiary, gatunek pochodzący z centralnej Afryki.
Dorosłe samice osiągają do 14 - 15 cm długości ciała co sprawia, że można je spokojnie zaliczyć do czołówki wśród największych modliszek na świecie.

Ten gatunek nie jest jakoś specjalnie problematyczny. Nimfy nie wymagają dużej wilgotności, a dzięki sporym rozmiarom bez problemu możemy stosować jako karmówkę zarówo drosophila melanogaster jak i hydei. Po osiągnięciu stadium L4 bez problemu owady radzą sobie z muchami domowymi.

W kwestii hodowli grupowej mogę powiedzieć, że jest to nawet wskazane. Trzymanie tego gatunku w większych grupach wpływa stymulująco na szybkość wzrostu.
Osobiście przeprowadziłem mały eksperyment polegający na trzymaniu grupy 20 osobników razem w jednym pojemniku oraz 15 szt trzymanych osobno. Różnica w tempie wzrostu to około 14-16 dni ( L4 do L5 i subimago na imago )

 

Ponownie, problem z dopuszczaniem...
Jedyną radę jaką mogę dać to stosowanie obszernych klatek wykonanych z siatki uwzględniających punktowe oświetlenie - temperatura na wyspie ciepła powinna osiągnąć do 36-38 C
W ramach stymulacji można też wykorzystać przewiew oraz dużą ilość owadów latajacych.

 

 

Pseudempusa pinnapavonis

  

Osobiście - w czołówce moich ulubionych modliszek. Można powiedzieć - pierwsza piątka :)

Owad duży, fajnie się stroszy i jest banalnie łatwy w obsłudze.

Jedyną radę jaką mogę tutaj dać to to że wbrew ogólnie panującemu przesądowi - te modliszki można hodować w grupach a trzymanie ich razem jako form imago nie niesie ze sobą żadnego ryzyka związanego z kanibalizmem.

Należy też pamiętać że jak wszystkie gatunki azjatyckie - można karmić te owady zarówno karaczanami jak i świerszczami. Idąc po najniższej linii oporu - można karmić muszkami z pinek ale w mojej opinii - głupi pomysł :) Po nakarmieniu pinkami, modliszki robią się w niewielkim odstępie czasu znowu wygłodzone.

 

Solygia sulficatronis

 

Delikatny gatunek, który zdecydowanie nie nadaje się do hodowli grupowej.

Owady bardzo łatwo zestresować przez co padają jak muchy. Trzymane oddzielnie, w wysokich pojemnikach - nie sprawiają najmniejszych problemów. W mojej opinii ogromną zaletą jest fakt, że można karmić ten gatunek muszkami d. hydei aż do L5-6 :) podobnie jak w przypadku Schizocephala bicornis.

Gatunek typowo sucholubny - odradzam jakieś pryskanie i cudowanie z wilgotnym podłożem.

Zalecam stosowanie przestronnych, wysokich pudełek bądź siatek do trzymania tego gatunku.

 

 

Choeradodis rhombicolis

Szczerze - pomijając koszmarne problemy w karmieniu Toxodery - ten gatunek jest w czołówce jeżeli chodzi o problemy z dopuszczaniem ale jak i również problemach związanych z prawidłową inkubacją kokonów.

Jest kilka teorii jeżeli chodzi o ten gatunek. Według nie których, z racji tego, że gatunek należy do wysokogórskich, wypadałoby trzymać zarówno samice jak i kokony w możliwie najbardziej zróżnicowanej temperaturze.
Ja rozumiem przez to minimum 15-20 C różnicy między dniem a nocą... Tylko pada pytanie : jak tego dokonać w domowych warunkach ?
Można by spróbować wykorzystać chłodziarkę... Tylko czy się uda ? Tego nie wiem.

Z mojego doświadczenia - skłonienie samca do kopulacji z samicą, pomimo ciagłego przebywania na "plecach samicy" , potrwało blisko 2 tygodnie... Kombinowałem z temperaturą, przewiewem, roślinnością, no niemal ze wszystkim.
Ostatecznie się udało jednak "poległem" z inkubacją... Z moich kokonów ( sztuk dwie ), łącznie uzyskałem przychówek w ilości 12 nimf...
Troszkę kiepsko.

Jeżeli chodzi o samą hodowlę dla hodowli czyli co najwyżej do obserwowania owadów - konieczne są dość przestronne pojemniki, wypadałoby też wykorzystać roślinki ( sztuczne) i siatkę w roli przykrywki.
Koniecznie należy trzymać owady osobno. Samice potrafią być bardzo agresywne - właściwie, stanowią południowo amerykański odpowiednik Rhombodery.

Karmienie tego gatunku to żadne wyzwanie. Dorosłe samice polowały u mnie niemal na wszystko co dało się złapać w ich pokaźne "kleszcze"
Spokojnie możemy karmić młodym świerszczem, karaczanami oraz pokarmem latającym. Karmienie samymi muchami - odradzam.


 

Ceratomantis

   

Mój ulubiony gatunek wśród modliszek typu "boxer mantis"

Chyba nie sprawia on problemów nikomu. Czas potrzebny dla tego gatunku aby z nimfy L1 przeobraził się w dorosłą formę to niespełna 3 miesiące przy odpowiedniej temperaturze. Możliwości rozrodcze tego gatunku też dają pole do popisu. Samice są w stanie złożyć blisko 15 kokonów bez większych problemów.

Hodowla grupowa w tym przypadku sprawdza się znakomicie. Można bez przeszkód trzymać samce z samicami i przy tym obserwować jak samce będą się starały dojrzeć na czas :)

Dymorfizm płciowy jest wyraźnie zaznaczony :) Aby móc określić bezbłędnie płeć tych modliszek wystarczy spojrzeć na KOLOR. Brązowe - samce , białe - samiczki. Proste ? Sprawdza się w 100%

Odradzam karmienia tych owadów świerszczem... Do imago bez problemu można karmić je lotną formą drosophila hydei bądź wylęgiem karaczana tureckiego / bananowego.

 

   

 

Phyllocrania paradoxa

  

Potocznie nazywa się te modliszki "duchami"

Nie wiem co one mają w sobie z ducha ale niech tak zostanie.

Gatunek polecany dla początkujących hodowców... Faktycznie, owady nadają się dla początkujących bo nie sprawiają żadnego problemu jeżeli chodzi o samo hodowanie. Schodki się zaczynają przy rozmnażaniu.
Samiczki nie są z reguły agresywne więc można bez problemu trzymać ten gatunek w dużych stadkach - hodowla grupowa jak najbardziej wchodzi w grę - owady dorastają znacznie szybciej podczas hodowli grupowej !

Problemem jest inkubacja kokonów i to czy samiec pomimo przesiadywania na samicy zacznie cokolwiek robić... Cóż, chyba wszyscy rdzennie zamieszkujący Afrykę mają skłonność do lenistwa w każdej sytuacji... W każdym bądź razie, żeby zmusić do działania rzekomego dżentelmena - polecam schłodzić pojemnik w którym dopuszczamy owady a następnie po około 1 dobie podnieść temperaturę do blisko 30 C. U mnie to zazwyczaj działa.

   

Inkubacja... to już inna bajka :) Owady pochodzą z Afryki... sezon rozrodczy przypada u nich tak samo jak w przypadku Pseudocreobrotera - na czerwiec, lipiec.

  

 

 

Sibylla pretiosa & dolosa

  

Następny gatunek pochodzący z Afryki.

Największą ilość tych owadów można znaleźć w południowej części Afryki, głównie RPA.

Owady bardzo elastyczne jeżeli chodzi o hodowlę grupową. 50 / 50 % że trafimy grupę, która nie będzie miała skłonności do kanibalizmu.

Karmienie nie przysparza najmniejszych problemów - można karmić nawet bezwartościowymi muszkami, ponadto warto wspomnieć że ten gatunek jest w stanie dość długo przetrwać bez pokarmu - nawet do 16 dni w formie sub imago.

Zdecydowaną wadą tego gatunku jest długi rozwój... Owady potrafią dorastać do formy imago nawet blisko 2 miesiące... Bywa to czasem dość kłopotliwe.

Pomimo dość nietypowego wyglądu, gatunek nie cieszący się przesadną popularnością, a szkoda...

Polecam osobom, które cenią sobie ergonomiczne trzymanie modliszek :)

Poniżej Sibylla dolosa, jak widać, różnica nieznaczna

  

 

 

 

Rhombodera basalis

   

Całkowite przeciwieństwo wiecznie grymaszących modliszek pokroju Idolomantis czy Toxodera.
To chyba najczęściej wybierany gatunek przez osoby początkujące i ceniące sobie zarówno wielkość, wysoki stopień agresywności i oczywiście soczyste kolory i dość oryginalny kształt modliszki.

  

Wszystkie, zarówno basalis, valida, fusca czy stalii odznaczają się brakiem jakiejkolwiek tolerancji wobec przedstawicieli swojego jak i jakiegokolwiek innego gatunku, czyli - hodowla grupowa to bardzo głupi pomysł.

Dość częstym problemem jeżeli chodzi o ten rodzaj modliszek, jest ostatnia wylinka. Zdarza się że owady bez żadnej przyczyny padają właśnie wtedy kiedy już jesteśmy na półmetku... Bardzo irytujące, zwłaszcza jak komuś zależy na rozmnożeniu.
Nie ma na to "panaceum" ale co mogę doradzić to to aby trzymać owady w dobrze wentylowanej wolierce i zapewnić im dostep do światła słonecznego - bardzo często pomagało w przypadku moich modliszek.

Owady pochodzą z Azji, żyją zarówno na obszarze górzystym jak i nizinnym ale osobiście nie widziałem Rhomboder na wysokości powyżej 1000 metrów. Przedział temperaturowy jaki powinniśmy stosować w hodowli jest dość znaczny - modliszki dobrze przechodzą wylinki w temperaturze 17-18 C ale również w temperaturze 27-30 C.

Karmienie tego gatunku to chyba najprzyjemniejsza czynność. Głodna samica gdy tylko zauważy pokarm od razu rusza na polowanie. Spokojnie możemy podawać świerszcze, karaczany a nawet małą myszkę jeżeli ktoś lubi krwawe widowiska ( istnieje ryzyko że mysz uszkodzi modliszkę... )

Podkreślę też jedną rzecz jeżeli chodzi o wszystkie Rhombodery. Są one bardzo, bardzo płodne. Kokony mogą dać nam blisko 300 nimf co jest poniekąd rekordowym wynikiem jeżeli chodzi o ilość potomstwa w jednej oothece.

 

Phyllothelys werneri

    

Skromność przede wszystkim, więc zacznę od tego, że gatunek zagościł na rynku europejskim w 2011 roku, dzięki mojej skromnej osobie oraz nieocenionej pomocy mojego szwedzkiego przyjaciela.

Bardzo ciekawa alternatywa jeżeli chodzi o trzymanie modliszek typu "Ghost mantis".
Owady rozwijają się bardzo szybko jak na modliszki osiągajace blisko 8 cm długości a będące jednocześnie gatunkiem wysokogórskim.
Tutaj ta informacja - gatunek wysokogórski jest chyba najistotniejsza. Wiele osób niejednokrotnie pisało o problemach związanych z inkubacją kokonów tego gatunku. Problem wynika z braku zastosowania wysokiej amplitudy temperatur podczas inkubacji. Osobiście inkubuję ten gatunek w przedziale 18 - 30 C. Nimfy wychodzą z kokonów już po ... no właśnie - o tyle o ile cały cykl rozwojowy trwa około 3 miesiace, tak sama inkubacja kokonów to blisko 8 tygodni.

W kwestii karmienia tych owadów, szczerze przyznaję że chyba można podać wszystko. Trzy pokolenia moich modliszek z tego gatunku bez problemu odkarmiłem używając świerszczy, karaczanów bananowych oraz planktonu łąkowego.
Zasady hodowli identyczne jak w przypadku Ceratocrania macra


 

 

Pachymantis bicingulata

  

Prześliczny gatunek.

:) Wiem, że to żadna porada ale no samo się ciśnie na usta :)

Tutaj muszę się pochwalić, że ten gatunek akurat również jako pierwszy wraz z kolegą z USA znaleźliśmy w 2012 roku w Malezji i wprowadziliśmy do hodowli.

Owady są na prawdę "micro". Dorosłe osobniki to niespełna 3 cm samiczki i 2,5 cm samce. Niemniej jednak - prawdziwe perełki jezeli chodzi o modliszki typu boxer mantis. Tak jak w przypadku Ceratomantis - ten gatunek kładzie nieskończoną ilość kokonów... Jest jednak pewien szkopuł. Maluchy uwielbiają zdychać bez większych powodów. Z mojego punktu widzenia powód dla którego zdychają to zwyczajnie w świecie fakt dot. tego że je głodzę :) Tak już na poważnie - nimfy L1 nalezy karmić wylęgiem thermobii albo skoczogonkami. Nie ma innej opcji. Muszki drosophila melanogaster możemy sobie wsadzić w kieszeń - są zwyczajnie za duże dla tych modliszek.

 

Hodowla grupowa to tutaj niemałe wyzwanie. Samiczki są dość agresywne a stosunek samców do samic w miocie jest dość mizerny dlatego szczerze odradzam. Samo rozmnażanie - żaden problem, samice potulnieją wraz z wiekiem... trochę jak u ludzi :)

 

 

Toxodera & Paratoxodera

 

Przyznaję - jeżeli chodzi o wizualne odczucia, największa z Toxoder, osiągająca blisko 24 cm, robi na prawdę mega wrażenie.

 

Podczas "łowów" w Malezji, udało nam się zebrać 8 różnych rodzajów z tego gatunku. Wszystkie owady były po prostu prześliczne.

 

Jedyny szkopuł ... pomimo szczerych chęci, prób i nakładów finansowych... Zakichane owady postanowiły że nie pozwolą nam na to abyśmy dołączyli je do listy gatunków hodowanych przez hodowców na całym świecie.

Karmienie tych modliszek potrafi doprowadzić do szału każdego. Bez wyjątku. Bez gadania. Bez dyskusji. 

Szlag mnie trafiał jak owad mający ponad 20 cm bał się motylka 3-4 cm, albo gdy uciekał na widok karaczana o wielkości 1 cm. Wszystko co miało więcej niż 5 cm stanowiło realne zagrożenie dla tych pierdołowatych modliszek. 
Bardziej upierdliwego gatunku nigdy nie widziałem.

  

Jakby tego było mało... Owady nie znoszą stresu. Pod wpływem stresu... odgryzają sobie kończyny. To nie jest żart. Owady potrafią sobie odgryźć wszystkie łapki, a w rany w niewielkim okresie czasu wdaje się zakażenie po czym rzecz jasna owad pada.

Ogólnie odradzam podejmowania próby hodowli tych owadów do momentu aż wpadnę na pomysł jak się z nimi obchodzić :) Na pocieszenie ... kilka zdjęć 

Zdjęcia Toxoder znalezionych podczas wyprawy : grudzień 2013 - luty 2014

 

 

Harpagomantis tricolor

 Obszar występowania : Afryka południowa - głównie RPA

Nie wiem skąd to się bierze ale u większości afrykańskich gatunków zawsze musi być jakiś problem...
Tak samo i w tym przypadku - owady są na prawdę śliczne ale sam okres inkubacji kokonów przysparza nie jednemu zawrotów głowy... Z tych małym kokoników, nie dość że wychodzi zaledwie po 5-10 nimf, to wychodzą larwy dopiero po minimum 5 miesiącach inkubacji.

Ogólnie gatunek nie należy do ciężkich w hodowli chociaż warto mieć na uwadze wielkość owadów.
Dorosłe osobniki jak widać na zdjęciach - nie należą do gigatnów przez co możemy wnioskować że karmienie nimf będzie dość kłopotliwe...

Warunki hodowli nie są jakieś szczególnie problematyczne - gatunek należy do występujących na nizinach więc bez problemu możemy trzymać owady w temperaturze od 18 do 30 C bez żadnej kombinacji w kwestii wilgotności - czują się dobrze zarówno w suchym jak i lekko wilgotnym terenie ( wilgotność do 70 % )

Rozmnażanie i kopulacja... Podobnie jak w przypadku Pseudocreobroter ale na pewno odrobinę łatwiej.

Z uwagi na to, że gatunek jest dość rzadko spotykany w sprzedaży i przy karmieniu nimf L1-2 mogą wystąpić problemy - odradzam zakupu osobom niedoświadczonym.

 

 

Polyspilota aeruginosa

Jako, że pisanie do każdego gatunku modliszki osobnych porad zabiera stanowczo za dużo czasu postanowiłem napisać kilka informacji, rad, które bez problemu można zastosować do kilkunastu gatunków jednocześnie. Wbrew pozorom, pomimo tego, że faktycznie gatunki między sobą mają istotne różnice i pochodzą z różnych kontynentów, to i tak bez większego problemu niektóre gatunki można hodować bazując na tych samych zasadach.

 

Z pewnością hodowla gatunków pokroju Polyspilota, Hierodula, Plistospilota, Sphodromantis, nawet Miomantis - odbywa się w ten sam sposób.

O czym należy pamiętać w przypadku wyżej wymienionych gatunków
Na pewno o tym, że każda z tych modliszek nie ma zbyt szerokiego zakresu tolerancji do przedstawicieli własnego czy też jakiegokolwiek innego gatunku. Także, rozdzielamy już na etapie L2-3. Jeżeli "olewamy" sprawę i nie dbamy o ilość przychówku - możemy się pokusić o trzymanie w jednym terrarium. Zapewniam Was, że liczba maluchów będzie się zmniejszać codziennie.

Dla wszystkich tych owadów temperaturą optymalną jest przedział 18-20 C ( noc ) oraz 22-25 C (dzień )
To, że ktoś stosuje 28-35 C w dzień, za dużo nie zmieni to raz, dwa - waszym owadom krzywda się od tego nie stanie. Niemniej jednak, pamiętajcie że można zwyczajnie przedobrzyć i przegrzać owady.

Wliczając w to nawet Miomantisy, wszystkie z gatunków karmimy począwszy od wylęgu karaczana / muszek melanogaster aż po dorosłe świerszcze, spore szarańcze, karaczany i tak dalej.

Nie wszystkie modliszki wymagają ciągłego pryskania. Jeżeli podamy naszym pociechom wodę raz na dwa dni - nic się im nie stanie.
Macie problem z wylinką ? Zwiększcie wilgotność przy jednoczesnym zwiększeniu przestrzeni życiowej dla modliszek... kubek po piwie nie zawsze wystarczy aby modliszka przeszła ostatnią wylinkę.

Zasadniczo wszystkie te gatunki są bardzo, bardzo łatwe w obsłudze i każdy początkujący sobie z nimi poradzi.
Jeżeli się okaże że Wam coś padło... To nie zawsze jest Waszą winą. Czasami, z uwagi na chów wsobny, nimfy są słabe i mogą mieć wady genetyczne ( np. w przypadku Hymenopus : samica złapna w naturze jest średnio o 1.2-1.5 cm większa od tych które pochodzą z trzeciej, czwartej generacji chowu wsobnego )
Druga rzecz - kokon mógł być inkubowany w nie do końca prawidłowych warunkach a to mogło zadecydować o "jakości" wyklutych nimf.

Hierodula membranacea na zdjęciach poniżej

  

 

Miomantis binotata

 

Przyjemny dla oka, dorastający do niewielkich rozmiarów gatunek modliszki pochodzący z południowej części Afryki.

Cechą dość nietypową jak na Miomantis jest to, że ten gatunek odznacza się cechami partenogenetycznymi. Tak też, spokojnie z niezapłodnionych przez samca kokonów mogą się nam wykluć maluchy - co prawda w niewielkiej ilości ale mimo wszystko.

W zależności od humoru modliszki możemy otrzymać kilka ubarwień. Czerwona, słomkowa, zielona aż po wpadającą w głęboki turkus.

Generalnie wszystkie Miomantisy są agresywne. W przypadku zebrat widziałem jak maluchy na kilka godzin po wyjściu z ootheki zaczynały się nawzajem atakować, także odradzam trzymanie ich w jakiejkolwiek grupówce.
Gatunek ogólnie bardzo prosty i nie mający niemal żadnych wymagań.

Reszta "niezbędnych" informacji tutaj

 

 

Creobroter elongata & i pozostałe

  

Taka odrobinę mniejsza i łatwiejsza w hodowli wersja Pseudocreobrotera tyle że pochodząca z Azji.

  

Jest to kolejny gatunek, który bardzo często gości w domowych hodowlach modliszkarzy. Gatunek prosty w obsłudze, wymagający tyle uwagi co nic. Creobrotery mają to do siebie, że produkują dość dużą ilość kokonów - jezeli samiczka nie jest odhodowana po stokroć wsobnie, powinna złożyć blisko 10 oothek.
Dużym minusem jak w przypadku Pseudocreobrotera jest to, że Creobroterki też bardzo szybko pozbywaja się swojej konkurencji w pojemniku hodowlanym, także hodowlę grupową trzeba sobie odpuścić.

   

Creobroter występuje w dość rozbierznych warunkach bo zarówno w górach jak i na nizinach, zdarzają się też na wyspach chociażby Pangkor w Malezji wobec czego mogę zasugerować, że każdy sam może dobrać im odpowiednie warunki. Bez problemu można je hodować zarówno w temperaturze 20 C jak i w temperaturze oscylującej w przedziale 30-32 C

Samiczkę dopuszczamy tylko po napełnieniu i najlepiej około 10 dni po ostatniej wylince. Głodna samiczka prędzej odgryzie samcowi głowę aniżeli da się zapłodnić :) miejmy to na uwadze.

 

Sphodromantis

   

Nie wiedzieć czemu, ten gatunek został przyjęty jako wyznaczniku poziomu jakim określany jest stopień trudności w hodowli modliszek. Kto wpadł na tak genialny pomysł, nikt chyba nie wie.

W każdym bądź razie, potoczna nazwa dla tego gatunku to Modliszka gwinejska, gdzie pod tą nazwą kryje się zarówno "blue flash", virdis, gastrica i kilka innych podgatunków.

 

Modliszki w takim samym stopniu nadają się dla początkującego hodowcy co i każde inne, jak chociażby Rhombodera, która w mojej opiniii jest ciekawsza a już na pewno o wiele bardziej agresywna i na pewno większa, czy też Phyllocrania paradoxa albo coś z Hierodul.

Ten gatunek jest na tyle elastyczny, że przystosuje się niemal do kazdych warunków domowych. Byle byśmy nie trzymali ich w lodówce albo na rozgrzanym kaloryferze.

Dla miłośników krwawych jatek - samice tego gatunku spokojnie poradzą sobie z dorosłą myszą.

Dopuszczamy samicę tylko pod warunkiem, że przestała polować na biegającą karmówkę, w innym wypadku w rezultacie zamiast zapłodnionej modliszki mamy głodną samiczkę i skrzydełka po samczyku.

Reszta "niezbędnych" informacji tutaj

 

Parasphendale affinis

Modliszka - terminator. W Kenii wraz z kolegą widzieliśmy jak te modliszki bez problemu radziły sobie z przedstawicielami własnego gatunku, innego gatunku, ambylagami, ptasznikami i właściwie wszystkim co tylko wpadło w zasięg ich kleszczy.

Ubarwienie modliszek jest dość ciekawe, czasem udaje się nawet osiągnąć zielonkawy kolor, który idealnie zapewnia owadom + 10 do kamuflaż.

W związku z tym gatunkiem to chyba nie mam żadnych specjalnych uwag - no po prostu, karmimy do bólu, dopuszczamy tylko wtedy jak się samica nażre a samiec będzie miał dużo miejsca do manewru.
Inkubacja... Pamiętam, że kokony o których zapomniałem... kluły mi się wszędzie, w pralce, w kieszeni spodni... brakuje tylko zamrażarki. Ogólnie, wraz z Sphodromantisem, Miomantisem i Hierodulą to chyba najmniej problematyczny pakiet modliszek jakie można sobie wybrać do hodowli. Niemniej jednak - bardzo agresywny i często stroszący skrzydełka

Reszta "niezbędnych" informacji tutaj

 

 

Clinia humeralis

Niewiarygodnie upierdliwy i sprawiający chyba najwięcej problemów w rozmnażaniu gatunek z rodziny mantidae.
Pierwsza ważna rzecz o której nalezy pamiętać.
Jest to chyba jedyny gatunek w przypadku którego samicy aż za bardzo się spieszy aby przeistoczyć się w formę imago.
Od L3-4 doradzam stopowanie samicy. Sprawa wygląda tak : ten gatunek składa bez problemu nie zapłodnione kokony - wystarczy, że przekarmimy samicę i mamy 100% gwarancji otrzymania kokonu.
Jeżeli samica złoży kokon PRZED kopulacją - możemy sobie taką panienkę zostawić do ozdoby i szukać innej, która to kokonu nie złożyła. Możecie wierzyć lub nie ale nie ma szans na to aby samica złożyła zapłodniony kokon po kopulacji która miała miejsce po złożeniu kokonu niezapłodnionego.

Stopujemy samicę na tej samej zasadzie co przy Hymenopus - jeżeli oczywiście komuś się chce w to bawić. Rozkarmiamy samce, które żyją blisko 2 miesiące jako imago i patrzymy na wyścig pomiędzy obiema płciami.

Dopuszczamy samicę tylko jak sama nie reaguje na pokarm. Nawet wtedy staramy się doglądać owadów ( najlepszym rozwiązaniem jest unieruhomienie samicy pierwszej pary kończyn chwytnych )
Samica ma to do siebie, że nawet jak nie jest głodna to potrafi samcowi przegryźć łebek i zostawić :) Towarzyszy temu bardzo przyjemne uczucie po kilku miesiącach hodowli :)

 

 

Schizocephala bicornis

  

Ten gatunek możemy z pewnością zaliczyć do jednego z największych na świecie, a jakby tego było mało - owady żyją bardzo długo bo niemal blisko 14 do 16 miesięcy.

Gatunek zamieszkuje nizinne obszary Indii - bez problemu można się natknąć na te modliszki na Goa.

Warto pamiętać, że te owady uwielbiają wysokie temperatury ale potrzebują nieznacznie podwyższonej wilgotności - coś w okolicy 70 %. Trzeba uważać żeby przypadkiem nie zafundować im sauny.

Rozpoznanie płci - liczenie segmentów na nic się nie zda w tym wypadku - zarówno samiec jak i samica mają segmentów tyle samo - stosujemy metodę, która najczęściej jest wyśmiewana przez naszych polskich "specjalistów" tj. patrzymy na budowę czułek. Jeżeli u nasady czułka są zgrubione - jest to samiec, w przeciwnym wypadku samiczka.

Generalnie gatunek jest w miarę spokojny i nie sprawia problemów w hodowli grupowej ale sam z doświadczenia wiem, że trzymanie ich razem w podwyższonej temperaturze ( ok 32-35 C ) bez dostatecznej ilości pokarmu latającego prowadzi do kanibalizmu.
Co ciekawe, owady osiągające blisko 18 cm, do stadium L6 możemy karmić d. hydei. Bardzo wygodne :)

Dopuszczanie to ponowny dramat tak jak w przypadku Gongylus - trzeba troszkę pocudować zarówno z przewiewem w pojemniku hodowlanym oraz z ogrzewaniem punktowym.

Gatunek łatwy w hodowli, dość rzadko spotykany w hodowli ale z pewnością warty uwagi. Jako nieliczny - osiągający raz że imponujące rozmiary, dwa charakteryzujący się kremowo-białym kolorkiem.

  

Klikając w poniższe zdjęcie, będziecie mogli obejrzeć film z udziałem powyższego gatunku oraz Heterochaeta sp.

 

 

 

Odontomantis planiceps

  

Gatunek modliszki, która dzięki zjawisku mimikry imituje mrówkę.
Bardzo licznie występuje w Indiach południowych - głównie Goa ale również dość licznie na nizinnych obszarach Malezji i Tajlandii.

Jeżeli ktoś koniecznie chce znaleźć dużą ilość tych modliszek - wystarczy znaleźć dosłownie jedną - widząc jedną, możecie być pewni że w pobliżu musi być ich mnóstwo. W moim przypadku, było tak, że w momencie kiedy znajdowałem jednego owada na jednej roślinie, niemal można by obstawiać że na roślince obok znajdzie się drugiego osobnika.

Wbrew pozorom, te modliszki preferują dość wysokie temperatury. Znajdując je na wysokości 1400 metrów, bez problemu zaobserwowaliśmy, że owady uwielbiają się wygrzewać na słońcu nawet w temp bliskiej 35 C, a co dziwniejsze, nie przeszkadzały im spadki temperatur nawet do 12-15 C w ciągu nocy.
Bardzo ciekawy gatunek, szybki w momencie kiedy "naładuje" bateryjki na słońcu.

Można trzymać w grupach - nie zaobserwowałem u siebie aby przejawiały jakieś duże zainteresowanie względem przedstawicieli tego samego gatunku. Zastrzeżeniem jest : liczba kryjówek i liści. Nawet nie chodzi o pożywienie :)
Po części może być to modliszka terytorialna chociażby z uwagi na wspomnianej wyżej miejsca odnajdywania : jedna modliszka / jedna roślina


 

 

Gongylus gonglydes 

  

Gatunek wystepujący głównie na górskich obszarach Indii ale spotykany jest również w Birmie, Tajlandii i Kambodży.

Zasadniczo, owady z tego gatunku nie należą do bardzo wymagających. Z uwagi na ich dośc delikatną budowę najlepszym rozwiązaniem jest hodowanie ich w małych wolierkach, klatkach wykonanych z siatki albo terrariach o bardzo dużym zagęszczeniu roślin.
Podobnie jak w przypadku Idolomantis - niezbędne będzie wykorzystanie oświetlenia - dogrzewania punktowego. Gongylus żyją na obszarze górskim gdzie temperatura w dzień potrafi dobić nawet do 40-45 C a w nocy spaść do 15-18 C a co za tym idzie - należy pamiętać o stosowaniu dobowej różnicy temperatur.

 

Pokarm... Gongylusy nie należą do modliszek, które poradzą sobie niemal ze wszystkim, wobec czego najlepszym rozwiązaniem jest pokarm latający. Tutaj mamy problem - pokarm latający dostępny w Polsce to muchy.... Muchy wyklute z pinek, białych robaków. W gruncie rzeczy - jako uzupełnienie, taki pokarm jest jak najbardziej w porządku ale osobiście bardziej polecam stosowanie mola albo karaczana zielonego - w nocy, samce karaczanów latają niemal bez przerwy.

Często się zdarza, że nasz samiec nie zamierza kopulować z samiczką... Jedyne rozwiązanie jakie mogę zasugerować to upewnić się, że w terrarium z owadami przebywa karmówka latająca ( samica w momencie polowania , poruszająca się, jest poniekąd bodźcem dla samca ) , zapewnić dość dobrą cyrkulację powietrza no i co najważniejsze - kombinować z temperaturą.

Klikając w zdjęcie poniżej mogą Państwo obejrzeć film

 

Hestiasula major

 

Największa modliszka typu boxer mantis a jednocześnie gatunek o chyba najkrótszym okresie oczekiwania na klucie - zaledwie 12/15 dni.

Gatunek występuję w południowych Chinach, Wietnamie, Tajlandii ( głównie wyspy Koh Phangan, Samui ) oraz oczywiście cały Pennisular.
Ja natknąłem się na ten gatunek w Malezji.

Samiczki mają to do siebie, że celem wystraszenia przeciwnika podnoszą skrzydełka oraz co najlepsze - podnoszą w specyficzny sposób przednie kończyny chwytne wykonując przy tym "taniec". Bardzo efekciarskie z nich modliszki :)
Jakby tego było mało - samiczki budują kokony w kolorze turkusu - zieleni, które przypominają gąbkę i spokojnie swoją wielkością przytłaczają samiczki - kokony tego gatunku mają czasem 5 cm długości... Rozczarowującym jest jednak fakt, że wewnątrz zamiast tony jaj jest zaledwie... kilkanaście jaj, które bardzo łatwo przesuszyć.

Ciekawa odmiana od indyjskiej Hestiasula i na pewno ciekawsza opcja aniżeli Ephestiasula.
Owady bez problemu wcinają drosophila melanogaster. Trzymanie w grupach odpada - samice od L3-4 wykazują mega dużą skłonność do atakowania wszystkiego co się rusza.

  

Na koniec, krótki filmik pokazowy - wystarczy kliknąć

 

 

Bleharopsis mendica & Empusa fasciata / pennata

   

Na wstępie - to nie żaden błąd, pomimo dość oczywistych różnic w wyglądzie i budowie, te dwa gatunki mają ze sobą wiele wspólnego.

Oba rodzaje należą do rodziny Empusidae i w obu przypadkach, owady dostępne będące dostępnymi w handlu, pochodzą przede wszystkim z Wysp Kanaryjskich.

Problem jaki został zaobserwowany w przypadku obu tych gatunków dotyczy rzecz jasna kwestii rozmnażania.
W przypadku Bleharopsis mendica, pierwsze pokolenie sprowadzone z miejsca występowania, gwarantuje zawsze bardzo dobrą ilość przychówku w następnym pokoleniu. W następnych z kolei, zarówno ilość kokonów jak i nimf wykluwających się z kokonów drastycznie spada. Świetnym przykładem było pokolenie pochodzące z odłowu z roku 2011, gdzie z pojedynczego kokonu potrafiło wykluć się blisko 70 nimf natomiast samice pochodzące z tego miotu, hodowane wsobnie składały kokony, które dawały nie więcej niż 35-40 nimf.
Jeżeli zaś chodzi o Empusy - problemem jest aby w ogóle otrzymać formę imagialną tej modliszki. Owady wymagają przebywania przez pewien okres czasu w niskiej temperaturze. W przeciwnym wypadku - nie przechodzą prawidłowo wylinek lub nie są w stanie prawidłowo się rozmnażać.

   

Pomimo, że nie ma nigdzie zaleceń na temat tego aby trzymać Bleharopsis mendica w obniżonej temperaturze, moim zdaniem zarówno jeden jak i drugi gatunek powinien być zimowany przez okres czasu nie krótszy niż 35-40 dni. Po tym czasie, temperatura powinna być podnoszona nawet do 40 C ( punktowo - wyspa ciepła ).
Z tą metodą , jeżeli chodzi o hodowlę obu tych gatunków, spotkałem się w Niemczech, przetestowałem ją również u siebie a w rezultacie odnotowałem znacznie większa ilość nimf klujących się z kokonów Bleharopsisa jak i brak problemów w hodowli Empus.

 

 

 

Eremiaphila zetterstedti

 

Coś całkiem innego aniżeli do tej pory omawiane modliszki.
Gatunek nie osiągający nadzbyt pokaźnych rozmiarów, niemniej jednak będący miłą odmianą od modliszek, którym za tło muszą robić gałązki.

Eremiaphila to modliszka pustynna, która w przeciwieństwie do innych modliszek, nie jest w stanie wspinać się po pionowych płaszczyznach, preferuje na prawdę wysokie temperatury oraz jest znakomitym biegaczem.

Wszystko brzmi fajnie ale gdzieś przecież musi być haczyk...
Hodowla tego owada z reguły nie sprawia większych problemów. To w co musimy się zaopatrzyć to lampka, która będzie nam dogrzewać pojemnik z owadem. Temperatura w ciągu dnia, na wyspie ciepła, powinna dobić nawet do 45-50 C, w nocy zaś powinna spaść nawet do 14-18 C
Owadom nigdy nie podajemy wody. Nie pryskamy i na przekór temu co mówią inni - w żaden sposób nie dajemy tym modliszkom wody. Jedyną wodę jaką one potrzebują, otrzymają w postaci owadów którymi się żywią - woda będzie pobrana bezpośrednio z pokarmu.

Trzymanie przedstawicieli tego gatunku w jednym terrarium graniczy z całkowitą głupotą... Owady są cholernie agresywne wobec wszystkiego co tylko znajdzie się w zasięgu ich wzroku. Co ciekawe - samica nie ma w zwyczaju biegać za pokarmem. Raczej czeka aż pokarm znajdzie się w niewielkiej odległości po czym przypuszcza na przyszłą ofiarę błyskawiczny atak. Efekciarskie :)

Inkubacja kokonu - coś dla wytrwałych.
W przypadku zetterstedti inkubacja potrwa do 8 tygodni przy zmiennej temperaturze 18-40 C.
Natomiast w przypadku innych Eremiaphila, inkubacja może zająć nawet pół roku.

Podłoże dla modliszek - piasek. Koniecznie musi to być piasek :) Kokony, które mamy rzekomo otrzymać od samicy będą zakopywane częściowo w piasku także nalezy mieć to na uwadze.

Na koniec, krótki filmik pokazowy - wystarczy kliknąć

 

Hierodula sp. 

 

Wszystko co musicie wiedzieć o hodowli modliszek należących do tej rodziny, znajdziecie tutaj

 

 

Theopropus elegans

  

Kolejny męczący gatunek... Kolejny przykład na to, że można komuś bardzo szybko zepsuć humor w bardzo prosty sposób.

Theopropus jest zwany przez lokalnych mianem "Tiger mantis" . Na pytanie, dlaczego akurat modliszka tygrys odpowiadali, że samica tego gatunku raz, że jest prążkowana, dwa, że rzuca się na wszystko i na wszystkich. Dosłownie.

Gatunek należy do rodziny Hymenopoidae i tak jak w przypadku Hymenopus - samczyk jest rozmiarów micro w porównaniu z samicą.

Pojawia się tu jednak mała różnica. W przypadku Hymenopus - samica na prawde musi się nagimnastykować, żeby zdjąć samca z "pleców", tutaj zaś ta gimnastyka ogranicza się do odwrócenia i sięgnięcia po niedoszłego amanta.

  

Bardzo męczące i frustrujące jezeli mamy do dyspozycji tylko jednego samca... Najczęściej szanse na powodzenie w zakresie rozmnożenia spadają do 10-20 % ( to takie moje statystyczne osiągnięcia ). Przed dopuszczeniem należy się postarać aby samica sama odrzucała podawane jej owady karmowe. Ale nawet wtedy gdy to robi - pilnujemy samczyka. U mnie najcześciej było tak, że kiedy już samiec siedział na samicy i już zaczynał kopulację - samica go zdejmowala jedną kończyną, odgryzała głowę, wyrzucała i na koniec - wyjmowała to co w niej zostało. Z niego rzecz jasna :)

Odnośnie samej hodowli tego gatunku nie ma się co rozpisywać - to jest gatunek typowo nizinny ale o dość szerokim zakresie występowania - trafiały mi się osobniki wysoko w górach jak i na wyspach, blisko plaży.
Karmić możemy tak jak Creobrotery - świerszcz, karaczan i wszystko co się nawinie. Uważamy tylko przy dorosłej samicy - tutaj stosujemy metodę jak u Hymenopus

Theopropus sinecus, zamieszkujący południowe Chiny, w porównaniu wielkości z samiczką Creobroter gemmatus.

 

 

Ambivia & Popa spurca

Ambivia :

  

Pierwszy z nich zasiedla Indie, Kambodżę, Tajlandię i Malezję, drugi zaś pochodzi z Afryki.
Mimo to, oba gatunki są do siebie cholernie podobne. W ich budowie, wyglądzie a nawet zachowaniu - różnice są na prawdę nie wielkie i dla większości początkujących hodowców oba te gatunki to jeden i tam sam owad.

Jest jednak kilka różnic...
W przeciwieństwie do Popa spurca, Ambivia jest utrapieniem jeżeli chodzi o czas dojrzewania. Ambivia z formy sub imago do formy imagialnej potrafi "dojrzewać" nawet do 5 miesięcy. Prawdziwy koszmar.
Druga istotna różnica - kokony Ambivia są zielone, budową przypominają jednak to co składa Popa spurca tyle że o barwie brązowej. W obu przypadkach jednak istnieje pewna zależność - jeżeli oderwiemy kokon od gałązki na której został on złożony - mamy 100 % gwarancji że owy kokonik na pewno się nie wykluje.

Poniżej :

Po lewej stronie Popa spurca natomiast po prawej Ambivia undata

 


Warto pamiętać o tym, że w przypadku hodowli Ambivii, temperatura powinna sięgać maksymalnie 28-30 C, Popa spurca ma ciut większy zakres tolerancji.

Zarówno samiczki Ambivii jak i Popa spurca są bardzo agresywne wobec czego doradzam upewnienie się, że w terrarium jest pod dostatkiem karmówki.

Popa spurca, zdjęcia poniżej

 

 

 

Ceratocrania macra

Warunki hodowli identyczne jak w przypadku Phyllothelys werneri, dokładniejszy opis znajdziesz tutaj

 

 

Metallyticus splendidus & violaceus

Tutaj należy przyznać całkowity prym w prowadzeniu hodowli Metallyticus koledze Pawłowi z Warszawy.

Moje doświadczenia z tym gatunkiem opierają się na hodowaniu tych owadów na przestrzeni 2-3 miesięcy, w przeciwieństwie do kolegi, który zajmuje się nimi nie pierwszy sezon.

O czym wypadałoby wiedzieć jeżeli chodzi o oba Metallyticusy...
Z pewnością to, że jako nieliczny gatunek potrafi osiągnąć leciwy wiek. Dorosłe osobniki - głównie samiczki, są w stanie przeżyć nawet 5-6 miesięcy po ostatniej wylince. Nawet w przypadku samców tego gatunku, zdarza się że nie które osobniki żyją blisko 4-5 miesięcy co daje nam bardzo dobry wynik.

Następna rzecz o której koniecznie wypadałoby wiedzieć... Ten gatunek da się hodować w prawdziwych koloniach. Zarówno młode, świeżo wyklute nimfy jak i dorosłe osobniki jesteśmy w stanie trzymać razem w jednym terrarium. Moim zdaniem, pomijając Phyllocranie, jest to najciekawszy gatunek który może posłużyć jako miła ozdoba pokoju. Nietypowy ksztalt i mieniące się kolory zapewnią, że odwiedzający nas goście będą oniemieli z wrażenia.

W kwestii karmienia, bezsprzecznie - nie podajemy żadnych muszek. Można ale ja odradzam. Za podstawę diety przyjmujemy karaczany oraz thermobię. W naturze nie ma takiego czegoś jak drosophila melanogaster spacerująca po korze drzew :) Pamiętamy o tym

Terrarium koniecznie musi być wyposażone w kawałki kory, korek dekoracyjny , cokolwiek co umożliwi modliszkom wspinaczkę i będzie imitowało ich naturalne środowisko. Kiepscy z nich biegacze po płaskich powierzchniach ale możecie wierzyć, że po gałęziach poruszają się z prędkością światła.

Poniżej mniej barwna forma, ale nadal bardzo ciekawa do obserwacji - Metallyticus violaceus

 

 

Theopompa

  

Podkreślałem niejednokrotnie, że mam swoje lubiane i mniej lubiane gatunki modliszek. W tym przypadku mogę powiedzieć, że z pewnością jeżeli chodzi o wygląd i sposób zachowania - ten gatunek zasługuje na czołowe miejsce w mojej liście tych "lubianych" natomiast jeżeli chodzi o kwestię łapania... Cóż, najgorsze co tylko może być.

Theopompa, tak samo zresztą jak Humbertielle i Gonatisty, przesiadują całe życie na pniach drzew. Nie byłoby w tym nic złego bo przecież to właśnie dlatego przedstawiają swoim wyglądem tak fantastyczną imitację kory drzewa, gdyby nie to, że samo złapanie tego paskudztwa graniczy z cudem.

W warunkach domowych nie można tego zaobserwować ale w naturze - wystarczy podejść do drzewa a te modliszki w ułamku sekundy obiegają pień i pną się w górę. Najłatwiejszy sposób w jaki można je złapać to znaleźć powalone drzewo na którym owe robale przesiadują. W przeciwnym wypadku - życzę powodzenia w łapaniu owadów a jednoczesnej wspinaczce po drzewach.

Theopompa, w przeciwieństwie do Humbertiella zamieszkuje obszary górskie, także są one przyzwyczajone do skoków temperaturowych. Za pokarm najlepszym rozwiązaniem jest stosowanie Thermobii - jest to bez wątpienia najlepszy pokarm wśród modliszek typu "bark runner"
W terrarium koniecznie musimy umieścić kawałek kory - bez tego owad zdechnie ze stresu. Przykre ale prawdziwe.

   

Ciekawostką jest akt kopulacji tych modliszek. Samica, która łaskawie kiwnie czułkiem i wyrazi zgodę na akt płciowy, wrzuca na siebie samca aby ten mógł swobodnie spełnić swój obowiązek. Wygląda to o tyle ciekawie, że samice podczas aktu rozkłada na pełną szerokość swoje pokaźne skrzydełka.
Generalnie, po uprawianiu miłości doradzam szybko usunąć samca. Theopompa w przeciwieństwie do "Metal mantis" momentalnie atakuje wszystko co się rusza.

  

 

 

Parablepharis kuhilii

Skromniutko, od tego zacznę, jest to następny gatunek, który trafił do Europy dzięki mnie.
Nie żeby zagościł na długo w Polsce czy w którymś z innych krajów europejskich ale fakt faktem kilka miesięcy z Nami spędził.

Przyznam szczerze, mi ten gatunek przypadł chyba najbardziej do gustu ze wszystkich modliszek typu deadleaf.
Przednia para kończych chwytnych jakimi dysponują przedstawiciele tego gatunku, robią nie małe wrażenie. Pomimo tego, że same owady nie przekraczają długością 9 cm to "chwytaki" mają zdecydowanie większe i bardziej masywne aniżeli Rhombodera czy Choeradodis.

Ogólnie gatunek bardzo rzadko występujący nawet na obszarze ich naturalnego bytowania. Trudny do zebrania - owady przesiadują dość wysoko na gałęziach, także jest to nie małe utrudnienie w ich zbieraniu.

Następna sprawa - jest to gatunek typowo wysokogórski a co za tym idzie, nie ma szans na hodowlę tego gatunku bez zastosowania bardzo dużej rozpiętości temperatur w cyklu dzień / noc.
O inkubacji już nawet nie będę wspominał. Hodowla grupowa - jeżeli komuś nie jest szkoda tracić po kilka sztuk każdego dnia, proszę bardzo.

Pokarm dla tych pięknisiów - głównie świerszcze i karaczany ( najlepszym rozwiązaniem jest tutaj podawanie tureckich oraz harlequin )
Jeżeli ktoś uważa, że Phyllocrania to modliszka duch, powinien podjąć się hodowli tego gatunku... W stosie liści te modliszki są niemal całkowicie niewidoczne.

 

 

 

Psychomantis malayensis

 

O tym gatunku nie usłyszycie niemal nigdzie.
Szczerze, sam byłem ździwiony, że można dorwać gatunek o nazwie psychomantis. Modliszki co prawdą nie mają za wiele wspólnego z psychoxxx ale fakt, faktem stanowią miłą odmianę dla oka aniżeli większość mocno spopularyzowanych gatunków z rodziny mantidae.

Gatunek ten należy do tej samej rodziny co Hymenopusy, Parymenopusy czy Theopropus.

  

Obszar występowania tych psycho modliszek to tereny górzyste Malezji.
Przyznam, że nie należy on do dość łatwych do zlokalizowania głównie z uwagi na swoją charakterystyczną budowę i niezbyt wielkie rozmiary ( dorosłe samiczki nie osiągają więcej niż 7 cm ).

Zarówno samce jak i samiczki kiepsko znoszą nagłe spadki temperatury a także przegrzanie. Temperatura w jakiej powinniśmy trzymać ten gatunek to 14-24 C

Proces dopuszczania przebiega na tej samej zasadzie co u Creobroter - samiec jest odrobinę mniejszy od samiczki i dość często mi się zdarzało, że samiczka widziała w nim bardziej ofiarę aniżeli życiowego partnera.
Pilnujemy aby samica miała stały dostęp do karmówki.
Za podstawę diety przyjmujemy nie pokarm latający typu pinki tylko karaczany zielone (czyt.  Hymenopus )

 

Euchomonelle macrops

  

W gruncie rzeczy dość miła dla oka modliszka, która może zaskoczyć faktem, że pomimo wątłej budowy jest w stanie rywalizować swoją agresywnością z takimi niszczycielami jak Rhombodera czy Hierodula.


Z uwagi na podłużne pronotum, przypominające długą szyję, modliszka jest określana mianem żyrafiej.
Trochę to głupie ale niech już tak zostanie.

Gatunek żyjący zarówno na nizinach jak i wyżynach. Znosi bezproblemowo dość skrajne warunki od 10 do 32-35 C, problemem natomiast może być dla niej sposób karmienia. 
O tyle o ile modliszka sama z siebie nie widzi problemu w tym żeby upolować świerszcza o tyle jej system trawienny ma inne zdanie w tej kwestii.
Osobiście doradzam karmienie tylko karaczanem, pokarmem latającym. Świerszcz to bardzo, bardzo zły pomysł. 
Przekonałem się osobiście...

Młode należy rozdzielić najlepiej już w stadium L1. Czasami mi się zdażało, że młode były bardziej zainteresowane sobą aniżeli muszkami.
O czym warto pamiętać - te modliszki są strasznie podatne na przesuszenie przy czym nie tolerują słabo wentylowanych pojemników, wobec czego : terrarium wykonane z siatki no i przykry obowiązek pryskania minimum 2-3 razy dziennie. Miło by też było wstawić jakąś roślinkę z której w ostateczności modliszka spije wodę - spijanie ze ścianek słabo jej wychodzi.

  

 

 

Acromantis formosana & sp.

Pomijając Phyllocranie paradoxę, to chyba najbardziej skundlony gatunek modliszki w naszym pięknym kraju. W sumie, nic dziwnego.
Dlaczego ?
Dlatego, że każdy, nawet największy laik, sobie z nim poradzi.
Owady od momentu pojawienia się na świecie polują na wszystko przy czym swoimi wymiarami nie wybiegają poza rozmiar dorosłego Miomantisa.
Przez pierwsze dwie, trzy wylinki - można się pokusić o leniwe trzymanie ich razem, później wypadałoby rozdzielić.
Hodujemy raczej na zasadzie tych bardzo popularnych gatunków

 

 

Tropidomantis, Sinomantis, Kongobatha

 

Czyli parę słów o tych bardzo i jeszcze bardziej kłopotliwych i mających skłonności do padania bez przyczyny gatunkach.

Wszystkie te gatunki występują raczej na terenie nizinnym, chociaż podgatunek zamieszczony na zdjęciach powyżej był znaleziony na wysokości przekraczającej 1200 metrów i co ciekawe nie miał problemów z przebywaniem w temperaturze 12 C ( wczesny ranek ), z uwagi na wysokie temperatury w jakich się lubują.  Jak można je znaleźć ? Najczęściej udaje się dorwać jeden czy drugi gatunek na liściach bananowca. Na przykład Tropidomantis potrafią całą kolonią siedzieć na jednym liściu.

Problemem z jakim się spotykamy w hodowli modliszek tego rodzaju jest ich sposób karmienia i dostosowania im odpowiednich warunków. Największym utrapieniem jest dla mnie zawsze wprowadzenie odpowiedniego stopnia wilgotności przy uwzględnieniu dość wysokiej temperatury... W momencie kiedy owad wymaga blisko 80 % wilgotności i 28-34 C temperatury, w pojemniku hodowlanym zaczyna się pojawiać efekt sauny, który momentalnie uśmierca modliszki. Jeżeli uda nam się wyhodować modliszki do etapu L3-4 ten problem zaczyna zanikać ale dla pierwszych 2-3 linek, jest to bardzo męczące.
Druga rzecz to właśnie karmienie - zasadniczo owady nie są aż tak mikre aby sobie nie poradzić z muszką melanogaster ale... Ale wygląda tak : 3-4 na 10 sztuk polują na drosophile a reszta czeka na naszą łaskę i inny rodzaj pokarmu. W tym wypadku doradzam korzystanie z wylęgu thermobii, świerszcza bądź skoczogonka

Modliszki z każdego z tych gatunków należy trzymać osobno. Zarówno samce jak i samice są bardzo agresywne.

Zaletą w przypadku tych modliszek jest na pewno to, że inkubacja kokonów trwa zaledwie 15-21 dni przy zachowaniu odpowiedniej temperatury. Zaś z samych kokonów, których można dostać multum, może nam wyjść nawet do 22-24 nimf, także rezultat jest całkiem zadowalający.

 

Ciekawostką w przypadku tego rodzaju modlieszek jest to, że są one w początkowych fazach rozwoju niemal całkowicie przeźroczyste. Ciekawy efekt w momencie kiedy karmimy naszego pupila  a ten z białego zmienia ubarwienie na czerwono-czarne. Gratka dla miłośników macro

 

 

Tenodera sp.

 

Nie znoszę tego gatunku.

W momencie kiedy próbuję dbać o ten gatunek, on najzwyczajniej w świecie zdycha. Zdycha, zdycha i zdycha. Próbowałem dojść - co do cholery jest z tym gatunkiem nie tak. No i w końcu się udało.
Przede wszystkim są dwa typy Tenoder. Wysokogórska , która nie akceptuje temperatury wyższej niż 24-25 C i taka co przesiaduje na nizinach ( powiedzmy, że są to niziny 500-800 metrów ) i ten typ akurat ma to do siebie że nawet do 30 C jest w stanie zdzierżyć.

Drugi problem to wilgotność. Pomimo, że one nie wyglądają, to jednak czasami wypada podnieść temu gatunkowi wilgotność do poziomu 70-80 %. Nie piszę tutaj o pryskaniu Bóg wie ile razy dziennie ale chodzi o sam poziom wilgotności. W temperaturze 20-22 C wilgotność na poziomie 70 % jest chyba dla nich najbardziej komfortowa.
Agresywne cholerstwo. Nawet za bardzo bo już mi ubiły na arenie D. dessicata, która była moim faworytem.

Nie znoszę tego gatunku :)

 

 

 

Hestiasula brunneriana, Ephestiasula pictipes oraz Otomantis 

Dlaczego to wszystko idzie w jednym worku ? Takie pytanie można sobie zadać na wstępie. Powód jest dość oczywisty - wszystkie te modliszki klasyfikują się do grupy modliszek "bokser padliwy" albo "modliszka zdychajaca bez przyczyny"

Zabawa z tymi maluchami przysparza nie jednemu bólu głowy... Nic w tym dziwnego skoro jako L1 modliszki nie mają ochoty polowac na muszki.
Sposobów na to jest kilka... Pierwszy nazywa się fruitmites. Co to jest - sprawdźcie w googlu.
Drugi to springtails. Tak samo, odsyłam do googla. Trzeci - mało skuteczny ale czasami pomaga, woda z rozrobionym miodem. 
Następna rzecz... To akurat podpatrzyłem od hodowców z Niemiec - trzymamy maluchy komunalnie, w plastikowym pudełku, które ma raptem kilka otworków wentylacyjnych. Dlaczego ? Bo ja tak piszę :) Ma to na celu zapobiegnięcie zbyt szybkiemu odparowaniu wody i tym samym przesuszeniu maluchów, które są na to cholernie wrażliwe. Tak samo można postępować w przypadku wszystkich Tropidomantis, Sinomantis i tak dalej.

Dorosłe samice są dopiero gotowe do kopulacji po 2 tygodniach od ostatniej wylinki. Dopuszczamy samczyki tyle razy ile się da. Mając kokon, a nawet pięć, mamy 0 % pewności że jest on w 100% pełen zapłodnionych jaj.

Polecam trzymać owady w temp nie przekraczającej 26 C. Nocne spadki temperatur mile widziane.

 

 

 

Oxyothespis dumonti

W 2011 roku miałem okazję skorzystać z chwili wolnego czasu i wybrać się na krótki wypad do Tunezji.

Oczywiście, pomimo założenia, że wypad miał służyć tylko powiększeniu mięśnia piwnego i relaksowaniu się... nie mogłem się przemóc i w końcu poszedłem szukać modliszek.

Początkowo natrafiłem tylko na przerośnięte koniki polne ale po jakimś czasie, jak tylko udało się znaleźć pierwszą modliszkę tego gatunku, zacząłem wyszukiwać z co raz większą łatwością większe ilości przedstawicieli tego gatunku.

Modliszki w naturze żyją sobie w trawach wysokości do 1 metra. Na takiej wysokości najczęściej je znajdywałem.
Muszę przyznać co mnie zaskoczyło - modliszki niemal żyły w stadach :) Na polu powierzchni kilkudziesięciu metrów byłem w stanie zebrać kilkadziesiąt modliszek.

Jezeli chodzi o warunki w jakich należałoby trzymać te owady - można poeksperymentować na pewno z temperaturą. Jako, że do Tunezji wybrałem się pod koniec października, było już dość chłodno i temperatura spadała do 16 C w nocy, w dzień zaś sięgała niespełna 24-25 C. W takich warunkach myślę, że spokojnie można trzymać te modliszki.

Problem z jakim można się spotkać w przypadku tego gatunku to co najwyżej odchów młodych - mają problem z jedzeniem muszek melanogaster wobec czego doradzałbym korzystanie ze skoczogonków bądź wylęgu thermobii.

 

Orthodera novaezealandiae
 
 
 
Jak sama nazwa wskazuje - modliszka z Nowej Zelandii, występująca w tamtym rejonie tak samo często jak i zwykły konik polny w Polsce.
Owady nie osiągające więcej aniżeli 5 cm długości, w zależności z którego rejonu Nowej Zelandii pochodzą.
Odznaczają się ciekawą niebieską plamką na przednich kończynach i dość ciekawą budową pronotum. 
Hodowla grupowa wchodzi w grę przy zapewnieniu ciągłego dostępu do pokarmu latającego. Muszki nielotne nie zdają egzaminu i niejednokrotnie przydarzyło mi się znaleźć tą czy ową modliszkę bez takiej czy innej kończyny.
Jako, że owady nie osiągają powalającyh rozmiarów, do ich hodowli spokojnie nada się zarówno pudełko o pojemności 1 l jak i kufel plastikowy na piwo 500 ml.
Pamiętać jedynie trzeba o dobrej wentylacji i o zapewnieniu podwyższonego poziomu wilgotności wieczorem. Ten gatunek modliszki spędza całe swoje życie w niewielkiej odległości od gruntu, także podczas hodowania tego gatunku
należy brac pod uwagę pojawiającą się w naturze rosę co jest jednoznacznym z podnoszeniem się poziomu wilgotności.
 
  
 
Za podstawową bazę pokarmową doradzam przyjąć karaczany. Stosując miks rodzajów karaczanów nie odnotowałem żadnych "niewyjaśnionych" zgonów. 
Sprawdza się też bardzo dobrze szarańcza.

 

 

Plistospilota guineensis

  

Co poniektórzy hodowcy twierdzą, że jest to jeden z łatwiejszych gatunków w hodowli i do rozmnożenia.
Pewnie, łatwo jest to powiedzieć komuś kto na swoją jedną ukochaną modliszkę czy nawet dwie poświeca całe wyozdrobione terraria ale dla osoby ( Ja ) gdzie nie ma szans na to żeby chodzić nie wiadomo ile czasu nad jednym owadem poziom trudności jest ciut wyższy.

Przede wszystkim - ten gatunek wymaga dużo przestrzeni. Jakby tego było mu mało to dodatkowo aby prawidłowo przechodził wylinki wymaga dość sporego poziomu wilgotności. Terraria suche w ogóle nie zdają egzaminu.
Pożywienie dla tego kolosa wśród modliszek ( ogólnie jest to jedna z większych i bardziej masywnych modliszek ale w niczym się nie umywa do gatunków z Papui, które osiągają przeszło 35 cm długości ) - powinno w głównej mierze stanowić pokarm latający. Idealnie też sprawdzają się szarańcze. Świerszcz nie zdaje egzaminu.

 


Generalnie w przypadku tego owada dużo rzeczy nie zdaje egzaminu. Podobnie jak z naszym WORDEM. Komuś, gdzieś, tam się udało za pierwszym razem...
Trzymamy osobno... to dziadostwo poluje na wszystko.
Dopuszczamy samicę : najwcześniej po 15-20 dniach od ostatniej linki, najlepiej w przedziale czasowym 25-35 dni. Samiec powinien być w wieku 14-18 dni od ostatniego linienia. Nie polecam wsadzać samca do samicy... nawet jak matrona jest rozepchana to i tak z chęcią odgryzie amantowi łeb.

 

Plistospiloty zamieszkują lasy Indonezji... Głównie niziny, stąd też taka wielkość tego gatunku. Pamiętamy o tym przy zmianach temperatur w skali dobowej oraz wilgotności ( inkubacja kokonu... banalnie można go przesuszyć )

 

Pnigomantis medioconstricta

   

Szukacie modliszki, która jest w stanie zapolować na coś większego ? 
Ma to być owad, który na pewno będzie polował aktywnie a samo oglądanie tego procesu będzie Wam przysparzało mnóstwa wrażeń ?
Ten gatunek jest dla Was. 
Pamiętam, że kiedy zaczynałem zabawę z modliszkami, jednym z moich początkowych gatunków był właśnie Pnigomantis.
Pierwsza modliszka, która nie darowała i za wszelką cenę starała się ugryźć... Co trzeba jej przyznać to to, że się jej udało.
 
   
 
Ciekawie ubarwiony owad, przedplecze o budowie charakterystycznej ósemki, nie bez powodu nazwana na zachodzie "Double Shield"
Właściwie przy tym gatunku nie pozostaje mi do napisania nic innego jak to, że należy karmić do oporu, zapewnić dużo przestrzeni i z pewnością trzymać owady osobno.
Maluchy nadają się do rozdzielenia już w pierwszych dwóch dobach od wyjścia z kokonu o czym warto pamiętać. 
Karmienie tego gatunku nie stanowi żadnego wyzwania - polują na wszystko, muszki, wylęg świerszcza, karaczany i właściwie wszystko co się rusza.
Pomimo, że nie jestem fanem świerszczy, u tego gatunku nie zaobserwowałem chyba nigdy zgonu z winy "złego" świerszcza.
Jako jeden z nielicznych gatunków - Pnigomantis, zwłaszcza samica, jest w stanie upolować dorosłą mysz.
 
 

Pseudoharpax virescens

  

Afrykański mikrus, jedna z mniejszych modliszek występujących w centralnej oraz zachodniej części Afryki.

Wyglądem w znacznej mierze przypominają Galinthias amonea. 
Sama hodowla tego gatunku należy zdecydowanie do możliwie najłatwiejszych spośród niemal wszystkich modliszek mierzących 2-3 cm w formie imago. Od przyjścia na świat bez problemu radzą sobie z takimi kolosalnymi przeciwnikami jak muszka owocówka a już w stadiach L2 mogą nas zaskoczyć polowaniem na drosophila hydei.

Z uwagi na to, że są to maluchy, doradzam trzymać modliszki maksymalnie w pojemnikach 0.5 l 
Można bez większych trudności trzymać je razem w większych grupach ale powiedzmy sobie szczerze, wszystko jest zależne od szczęścia... Zdarzają się przypadki gdzie osobniki w tym samym wieku, najczęściej samice, pożerają przedstawicieli swojego gatunku. 
Doradzam hodowlę na sucho. Nie zaobserwowałem w swojej grupie hodowlanej przypadków gdzie owady faktycznie wyglądałyby na bardzo spragnione. Warto więc spróbować nie podawać im wody w nadmiarze.

Rozmnażanie przebieg w miarę znośnie. Nie ma co prawda rewelacji no ale czego można wymagać po czymś co zawędrowało z Afryki ? Pamiętamy o podwyższonej temperaturze i jak w przypadku Pseudocreobrotera - konieczna będzie poranna rosa.

 

Pseudogalepsus nigiricoxa

 

Dość specyficzny gatunek modliszki zamieszkujący centralną Afrykę. 

Hodowla jak i samo trzymanie tego gatunku w warunkach domowych nie przysparza licznych problemów tylko w momencie kiedy podejmujemy się hodowli od stadium L3-4. W stadiach L1-2, owady padają masowo czego przyczynę należy upatrywać w tym, że najczęściej jako L1 owady odmawiają polowania na muszki drosophila melanogaster, zaś próby podawania im skoczogonka też nie zawsze kończą się pomyślnie. 

Gatunek moim zdaniem nie należy do szczególnie pięknych i urodziwych, niemniej jednak sposób polowania jak i agresywność tego gatunku na pewno zasługują na uwagę. 

Celem pomyślnej i udanej hodowli doradzam trzymanie każdego osobnika osobno z uwzględnieniem gałęzi w pojemniku hodowlanym. Korek prasowany nie zawsze spełnia swoją rolę i niejednokrotnie u mnie zawodził.

Rady jakiej mogę udzielić jeżeli chodzi o kokony - nie próbujcie ich odklejać od gałęzi. Tak jak w przypadku P. werneri czy Ceratocrania macra, oznaczać to będzie w 9 na 10 przypadkach brak kluć.

Temperatura nie odgrywa tutaj specjalnej roli. Należy tylko uwzględnić dobowy spadek temperatur, chociaż 5 C.

Na pierwszą karmówkę polecam wykorzystać wylęg thermobii. W późniejszym okresie karaczany i wszelaki plankton łąkowy pokroju koniki polne, ćmy.

 

 

Caliris elegans

      

Modliszka, której nie sposób znaleźć w lesie. Tylko i wyłącznie łąki / kwiaty.
Jak widać na zdjęciach, po samej budowie można wysnuć wniosek, że ten gatunek nie należy do tych co to lubią sobię posiedzieć razem z kolegami z tego samego kokonu. Rozdzielamy od L1.
Karmimy : wszystkim. W naturze polują na wszystko co jest w ich zasięgu, widziałem sytuację gdzie bez problemu owady L5-6 polowały na pająki. Co prawda nie polecam tej metody skarmiania ale tak "just in case".

Hodujemy je w dość niskich temperaturach. Od 15-16 w nocy do 28 C w dzień. W przeciwieństwie do Odontomantis, który był na tych samych kwiatkach i na tej samej wysokości, ten gatunek nie jest na tyle odporny żeby przebywać w temp wyższej aniżeli 30 C. Najczęściej - owady schodziły na poziom ziemi i tam pozostawały do wieczora.

Dopuszczamy samiczki dopiero po trzech tygodniach od ostatniej wylinki. Wcześniej, raczej stracicie samca

  

 

 

Haania sp.

    

Gatunek znaleziony na obszarze CH - Malezja
Wysokość względna 1300-1400 metrów nad poziomem morza.
Temperatura w dzień ( stok ) - do 35 C , w nocy temperatura spadała do 15 C
Wilgotność szacowana na poziomie 70 % , częste opady i zmiany wilgotności uwarunkowane podnoszeniem się chmur.
Gatunek znaleziony przy podłożu : głównie ziemia, delikatne naloty mchu, korzenie roślin - raczej sucho.
W mojej opinii, z uwagi na to, że zwierzęta były znajdywane blisko siebie - są gatunkiem komunalnym, a kanibalizm musi być rzadkością.

  


Terrarium zdecydowanie wymaga niewielkiej ilości roślin, korzeni oraz piasku ( glina ) i przede wszystkim idealnej wentylacji.

Modliszki ciężko wypatrzeć, należy szukać przy samym podłożu. Mało ruchliwy gatunek późną porą - w ciągu dnia bardzo szybkie.

Karmienie : wielka niewiadoma. W pobliżu owadów były znajdowane niewielkie mrówki, pająki oraz karaczany.
Stawiałbym na karaczana albo na nowowyklute pająki.

  

Wielkość : dorosła samiczka do 2.5-3 cm

Na tym samym obszarze zlokalizowaliśmy w 2012  Gonypeta oraz  Pachymantis

 

Klikając tutaj możecie obejrzeć filmik jaki powstał dzięki dostarczeniu przeze mnie głównego aktora :)

Klikając natomiast na zdjęcie, obejrzycie filmik nagrany przeze mnie

 

 

Majangella moultoni

Podobnie jak w przypadku Haania - ten gatunek to też jedna wielka niewiadoma i na prawdę ciężki orzech do zgryzienia jeżeli chodzi o hodowlę i karmienie.

Niby zarówno samce jak i samice polowały na motyle i na świerszcze. Niby sobie jakoś tam żyły pewien okres czasu ale przychodził sądny dzień tj zazwyczaj po 10-15 dniach od momentu zabrania ich z lasu, a potem robaczki sobie zwyczajnie w świecie umierały. Dlaczego ? Nie wiem.
Wysokość - tutaj pokładałbym główny powód wskaźnika umieralności - wydaje mi się, że są wrażliwe zarówno na przebywanie na terenach nizinnych jak i położonych powyżej 1600 metrów. Mogę się mylić ale póki co, nie udało mi się zaobserwować innego powodu dla ktorego miałyby padać.

  

Ten gatunek, akurat w przeciwieństwie do Haania, był faktycznie zbierany na mchu. Przedstawiciele tego gatunku to typowe bark mantis, biegające po korze drzewa góra, dół, jak w przypadku Theopompy. Z tą niewielką różnicą, że w przeciwieństwie do Theopompy - ten gatunek zazwyczaj siedział przy ziemi, blisko podstawy drzewa, w miejscach gdzie było największe skupisko mchu. Jak samemu można się domyślić : wymagana wilgotność to blisko 90 %, pryskanie minimum trzykrotne w ciągu doby.

Gatunek bardzo truny aby w ogóle utrzymać go przy życiu, o rozmnażaniu jeszcze nie mogę się wypowiedzieć bo żadna z tych franc, które udało nam się znaleźć, nie chciała złożyć nawet jednego najmniejszego kokoniku.

 

Gonypeta

Kolejny mikrus zasiedlający wysokogórskie łąki Malezji, Indonezji ale również Tajlandii i Laosu.

Moim zdaniem, niezbyt ciekawie ubarwiona modliszka ale o gustach się nie dyskutuje.

Hodujemy na tych samych zasadach co boksery Hestiasula major.

O czym warto pamiętać - ten gatunek jest bardzo ciężki do wykarmienia we wczesnych stadiach rozwoju. Na pierwsze stadium doradzam stosowanie skoczogonka, drosophile nie koniecznie mogą cieszyć się większym zainteresowaniem.

Gatunek bardzo wrażliwy na przegrzanie. Temperatura w zakresie 16-24 C wystarcza im zdecydowanie.

 

 

Acontista multicolor oraz Acontista bimaculata

  

Zarówno A. multicolor jak i bimaculata, są niewielkimi, za to niesamowicie ubarwionymi, gatunkami modliszek zamieszkującymi tereny Peru, Ekwadoru, Boliwiii oraz Brazylii

Jakby nie dość tego, że są owadami na prawdę ciekawie ubarwionymi, samicę mają rzadko spotykaną zdolność do reprodukcji dzięki zjawisku partenogenezy

Co to w skrócie oznacza ? To, że mając samiczkę wcale nie potrzebujemy samca. Jeżeli spełnimy podstawowe warunki hodowli dla tych mikrusów, samice będą składać nam kokony z których, niezależnie czy będziemy dysponować samicą po kopulacji czy też samicą do której nie dopuszczaliśmy samca, otrzymamy następne potomstwo. Minusem rozmnażania przez partenogenezę, jest z pewnością fakt, że z oothek nie otrzymamy więcej aniżeli 15-20 nimf co w porównaniu z samicą zapłodnioną w sposób tradycyjny stanowi niemal 50 % otrzymywanych nimf. Maluchy już od stadium L1 polują na muszki melanogaster. Zdecydowanie ułatwia to kwestię hodowli tych owadów. W swojej hodowli trzymam maluchy zarówno na sucho jak i na mokro - tj. spryskując je codziennie. Wynik - bez większej różnicy jeżeli chodzi o przeżywalność.

Dla nimf jak i dla dorosłych osobników - pudełko plastikowe o pojemności 500 ml spokojnie starczy do dorosłości. 

Hodowla grupowa zasadniczo nie wchodzi w grę. Pomimo micro rozmiarów ( samice nie więcej niż 2.5-3 cm jako imago ) , modliszki są bardzo agresywne już w okresie L3.

  

Do imago możemy spokojnie karmić owady muszką d. hydei. Dopuszczamy w pierwszych dwóch tygodniach od momentu kiedy owady przeszły ostatnią wylinkę.Taka uwaga - jak w większości przypadków gdzie hodujemy malutkie modliszki, staramy się je rozdzielić na możliwie najmniejsze grupki. Trzymanie modliszek stadnie zaraz po wyjściu z ootheki zaowocuje, że w wyniku stresu ( owady niemal ciągle się poruszają ), część naszych maluchów padnie.

 

 

Photina sp. Brasil
 
Gatunek modliszki pochodzący z centralnej Brazylii. 
Dorosłe owady odznaczają się jaskrawo żółtym ubarwieniem, przy czym osiągają niezbyt wielkie rozmiary bo zaledwie 6 cm.
W samej hodowli, poziom trudności można conajwyżej porównać do hodowli Creobrotera. Młode zaraz po wykluciu, właściwie w pierwszych 24 godzinach, zaczynają aktywnie polować przy czym nie przeszkadza im
zapolowanie na przedstawicieli własnego gatunku. 
Moje doświadczenia z tym gatunkiem bazują w oparciu na obserwacjach pierwszego pokolenia tych owadów. Kolejny gatunek wprowadzony na rynek dzięki mnie.
W chwili obecnej modliszki dostały już swój "nick name" na forum amerykańskim, nie bez powodu, nazwano jest South American Wilde Arm Mantis. Nazwa długa ale adekwantna. 
Samice tego gatunku, tak samo jak w przypadku afrykańskiej Clinii, atakują wszystko jak popadnie i nie sprawiają problemów jeżeli chodzi o nastroszenie skrzydełek.
Temperatura w jakiej czują się najlepiej to moim zdaniem przedział 22-26 C
Polecam osobom lubującym się w żarłocznych i aktywnie polujących modliszkach.

 

Decimiana boliviari

   

Gatunek nie sprawiający niemal żadnych problemów od momentu osiągnięcia etapu rozwojowego L3. Przerobiłem 3 pokolenia tego gatunku, wszystko było przeze mnie trzymane w jednym terrarium i właściwie w ogóle nie zaobserwowałem kanibalizmu. Pomimo bardzo specyficznego wyglądu i faktu, że samice mogą składać kokony nawet do 8 miesiąca po ostatniej wylince - gatunek w ogóle nie cieszy się jakąkolwiek popularnością. Przykre bo uważam, że zasługuje na znacznie więcej uwagi, zwłaszcza że jest to nieliczny gatunek pochodzący z Ameryki Płd. a zarazem dostępny na rynku europejskim.

    

Największym moim zmartwieniem było dopuszczanie tych owadów. Wbrew pozorom, samica pomimo dużej agresywności względem pokarmu, nie wykazywała żadnej agresywności względem samca. 

Owady wymagają ciut niższej temperatury aniżeli gatunki afrykańskie. Zaobserwowałem, że najlepsze efekty w ich hodowli osiąga się przy 22-25 C

Wbrew temu co piszą na różnych stronach, odradzam spryskiwania tego gatunku bezpośrednio. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest umieszczenie w terrarium żywej rośliny z wilgotnym torfem na dnie.

 

 

Phyllovates chlorophaea oraz Pseudovates arizonae

 

Phyllovates chlorophaea, potocznie nazywana Texas Unicorn Mantis, modliszka osiągająca dość pokaźne rozmiary gdzie w przypadku samca sięgają one około 8-9cm, samiczki są natomiast niewiele większe. Gatunek ten należy do bardzo łatwych w hodowli, jedyny problem z jakim możemy się spotkać to kwestia dopuszczania i otrzymania następnego pokolenia. Mało kto zdaje sobie sprawę, że podobnie jak w przypadku Empus czy Bleharopsis, ten gatunek również wymaga obniżenia temperatury na pewien okres czasu. Bez tego, nie liczyłbym na zadowalające rezultaty w celu otrzymania nimf w następnym pokoleniu. Nasze "jednorożce" można trzymać w niewielkich grupach - u mnie bez problemu sprawdzało się trzymanie ich w grupach liczących dziesięć osobników. Kanibalizm to raczej zjawisko dość rzadkie ale mogące się pojawić.

Jeżeli ktoś obawia się, że ma za niską temperaturę w pokoju, powinien się tym w ogóle nie przejmować. Owady są na tyle tolerancyjne, że doskonale radzą sobie nawet w temperaturze oscylującej w granicach 10 C.

Dorosłe osobniki doradzam karmić szarańczą bądź też karaczanem. Karmienie muchami, jak już wielokrotnie podkreślałem, to bzdura.